
Awans przychodzi zwykle za wiedzę fachową, a od pierwszego dnia rozlicza z czegoś innego: z rozmów, decyzji i nastrojów w zespole. Studia podyplomowe „Przywództwo w organizacji” w Uczelni Lingwistyczno-Technicznej są dla osób, które już prowadzą ludzi albo właśnie mają zacząć, i wolą nauczyć się tego świadomie, niż metodą prób i błędów na żywym zespole.
Dobry specjalista dostaje zespół i nagle okazuje się, że najtrudniejsze nie są tabelki, tylko ludzie: ktoś się wycofuje, ktoś kontestuje każdą zmianę, a decyzje trzeba komunikować tak, żeby nie wywołały cichego buntu. Program studiów podyplomowych w Uczelni Lingwistyczno-Technicznej nosi pełną nazwę „Nowoczesne przywództwo i zarządzanie zmianą w biznesie” i jest zbudowany dokładnie wokół tych sytuacji.
Przywództwa nie da się nauczyć z jednego szkolenia w piątkowe popołudnie, bo problem rzadko leży w braku wiedzy. Leży w tym, że w trudnej rozmowie brakuje słów, a przy oporze zespołu pierwszy odruch to albo przeczekać, albo przycisnąć. Zajęcia mają dać zestaw narzędzi na takie właśnie momenty.
Uczelnia kieruje je do trzech grup, które różni staż, a łączy ten sam problem:
To nie są studia „o zarządzaniu w ogóle”. Punktem wyjścia jest rola lidera: komunikacja, decyzje, zaangażowanie zespołu, odpowiedzialność i reagowanie na opór wobec zmian.
Zakres jest praktyczny i da się go przełożyć na poniedziałkowe spotkanie zespołu:
Materiał układa się w cztery bloki: przywództwo w praktyce, komunikacja lidera, zarządzanie zmianą i kultura organizacyjna. Ostatni z nich bywa niedoceniany, a to on decyduje, czy wdrożona zmiana utrzyma się po pierwszym trudnym kwartale, czy zespół po cichu wróci do starych nawyków.
Studia trwają dwa semestry i prowadzone są w trybie online lub hybrydowym, z organizacją zajęć pomyślaną dla osób pracujących. W praktyce oznacza to, że sytuacje omawiane na zajęciach można przetestować w swoim zespole w tym samym tygodniu — a to zwykle najszybsza droga do tego, żeby wiedza została w głowie.
Kompetencje z tych studiów wykorzystuje się w zarządzaniu zespołem, prowadzeniu projektów zmian, koordynowaniu pracy działów i naprawianiu komunikacji w organizacji. Dla części uczestników to argument w rozmowie o awansie, dla części — sposób na to, żeby w obecnej roli przestać gasić pożary i zacząć nimi zarządzać.
Studia podyplomowe mają sens wtedy, gdy jest na czym pracować: własny zespół, projekt, choćby mały obszar odpowiedzialności. Bez tego ćwiczenia zostają teorią. Warto też uczciwie sprawdzić, czy praca z ludźmi naprawdę daje satysfakcję — bo przywództwo to przede wszystkim rozmowy, także te niewygodne.
Drugi sprawdzian jest prostszy: czy w kalendarzu naprawdę znajdzie się miejsce na dwa semestry nauki obok pracy. Tryb online pomaga, ale nie załatwia sprawy za uczestnika — zadania i lektury trzeba gdzieś zmieścić, najlepiej zanim zacznie się semestr.
Do zgłoszenia potrzebna jest ankieta osobowa, kopia dyplomu ukończenia studiów i potwierdzenie opłaty wstępnej. Szczegółowe warunki przyjęcia i opłaty najlepiej sprawdzić w serwisie rekrutacyjnym uczelni, bo różnią się między naborami.
„Przywództwo w organizacji” w Uczelni Lingwistyczno-Technicznej to dwa semestry nauki o tym, jak prowadzić ludzi przez zmianę: od stylów przywództwa i komunikacji, przez rozmowy menedżerskie, po pracę z oporem i kulturą organizacji. Tryb online lub hybrydowy pozwala łączyć naukę z pracą, a program jest adresowany do tych, którzy zespół już mają albo dostaną go lada moment.
